Funclub w Chinach

Shanghaj – dzień pierwszy

shanghaj

Shanghaj od rana żyje w niesamowitym tempie. Ulice pełne są samochodów, korki są ogromne, hałas i dźwięk silników słyszalny nawet na najwyższych piętrach. Pospaliśmy dzisiaj troszkę dłużej niż zwykle. Pierwsze oznaki zmęczenia należało zwalczyć pod kołderką.

Z hotelu przeszliśmy spacerem do najbliższej stacji metra i z przystanku Nanjing West przejechaliśmy linią nr 2 na Pudong – najnowocześniejszą dzielnicę Shanghaju, znajdującą się na drugim brzegu rzeki Huangpu. Strasznie nas tam ciągnęło, do super nowoczesnego Apple Store.  Wszystko wygląda tu kosmicznie. Do sklepu schodzi się kilkudziesięcioma szklanymi schodami, a w środku najwyższej klasy serwis.
Pudong w latach dziewięćdziesiątych stał się Specjalną Strefą Ekonomiczną. Ta decyzja spowodowała gwałtowny rozwój, biednej i bardzo niebezpiecznej niegdyś dzielnicy. Szyja boli od patrzenia na tutejsze drapacze chmur. Są tak wysokie i jest ich tak dużo, że ciężko przyrównać ten widok do innego miasta na świecie, oczywiście poza Hong Kongiem.
Najbardziej znanym budynkiem Pudongu jest wieża telewizyjna – Perła Wschodu, wysoka na 457 metrów. Można na nią wjechać windą, a kosztuje to, bagatela 180 juanów. Uważam, że cena jest absolutnie wygórowana, a wycieczka nie warta tych pieniędzy. Ten sam widok jest z pobliskiej wieży Jinmao, a wydatek prawie połowę mniejszy.
Z Pudongu przejechaliśmy największym według mnie zawodem Shanghaju, tunelem zwiedzania Bund. Straszna kicha za 50 juanów. W przypominającym korytarz metra tunelu, jedzie się wagonikiem, z którego widać kiepską, kolorową iluminację na ścianach. Jedyną zaletą tego „wyciągacza pieniędzy” jest to, że wysiada się bezpośrednio na Bundzie.
Bund to elegancka ulica, z której rozpościera się najlepszy widok na Pudong, a bieg swój zaczynają najważniejsze ulice handlowe Shanghaju. Mają tutaj również początek najważniejsze atrakcje turystyczne miasta: autobus CityTour oraz statki pływające po Huangpu. Bund jest elegancki, czysty, szeroki. Jest tu bardzo dużo obcokrajowców i prawie wszyscy mówią po angielsku. Shanghaj pod tym względem bije na głowę wszystkie miasta w Chinach.
Chcieliśmy wymienić pieniądze i podeszliśmy do najbliższego Bank of China. Tylko w wyznaczonych bankach można dokonać wymiany walut obcych. Pech chciał, że zapomniałem paszportu i niestety z tego powodu wymiana nie jest możliwa w Chinach. Dziwne to dla nas bardzo, jednak należy się z tym oswoić. W Chinach każda służba publiczna prosi obcokrajowca o paszport, przed rozpoczęciem jakichkolwiek czynności. Wszyscy są starannie ewidencjonowani, a informacje na temat cudzoziemców gromadzone w specjalnych bazach. Ciekaw jestem jaką mamy u nich historię:)