Historie podRóżne Konkurs

Moja Historia (pod)Różna – Greckie historie

6+4 GRECJA
Historia nadesłana przez:
Cezary Klonowski
Greckie historie
Zaczynało się nietypowo w mroźnych stokach północy Polski gdzie siąpił wrzesień czerwcowej pogody dla Polski upalnych 17tu stopni, wsiadałem w środku nocy jak nomad czekając na nieznane które czaiło się za rogiem dokładnie południowo-wschodnim.

Zwiedzając poszczególne kraje natrafiłem na Macedonie, która zadziwiała swoją innością i pachniała egzotyką. Wszechobecny Aleksander Wielki nawet na stacji benzynowej na której głównym przysmakiem były pakowane kilogramowe porcje różowych orzeszków i całkiem świeże suszone mango. Zaschłe góry w tle usytuowanych winiarni zwiastowały nadejście krainy Leonidasa i Itaki i Odyseii.

Illiada rozpoczęła się targowaniem z miejscowymi o każdą cytrynę i każdą sprężystą oliwkę wyhodowana w tym ukrytym od świata raju. Bo przecież mityczne góry Ossa, Olimp nad którym prawie zawsze grzmiały pioruny osłaniał tą perełkę natury architektury od wścibskiego wzroku ludzi z Paralii. Chcąc zdobyć Olimp usłyszałem dwie rzeczy.

– po pierwsze nie targuj się z miejscowymi! 😀
– po drugie pytając co tam rośnie nasunąłem skojarzenia z niedoszłym kartelem narkotykowym i polami marihuany bo jak się okazuje są ku temu idealne warunki.

Góry Ossa to Park Jurajski, piękna kraina kontrastów gdzie gekon współpracuje z koniem po jednej stronie drogi strasząc turystów. Gdzie wody górskie nasączone żelazem spływają po krwistych jurnych kamieniach, a ludzie 3 metrowe paprocie biorą na sadzonki do swoich ogrodów. To kraina gdzie harpunem zrobionym ze sznurka do prania i drutu poluje się na kolacje, a miejscowy rzeźnik jest Szefem gangu motorynkowego, Ojcem Chrzestnym i Członkiem Stowarzyszenia Wędkarzy.

To kraina kontrastów jak i sama Grecja, dzikich nieodkrytych plaż i czającego się nieznanego. To kraina latających nocą ryb na tle poświaty jaką sprawuje droga mleczna, która cała odsłonięta bezwstydnie nad nocą króluje stwarzając światło jaśniejsze dla oka niż słońce.

To kraina serdeczności gdzie każdy pomidor jest czerwony jak plastik (brak innych skojarzeń, jestem z miasta), a każda kura wielkości indyka jest wyhodowana naturalnie, bez GMO i ma status szczęśliwej kurki nioski.

To kraina bez pośpiechu gdzie kolejka trzyosobowa przemienia się w biesiadowanie w sklepie mięsnym i plotki na temat gangu rybnego.

To kraina czających się niebezpieczeństw, jeżowców i nieskrępowanej wolności, tu nawet delfin kocha ryzyko ścigając się z czubem kutra rybackiego wyprzedzając go o dwa metry.

To kraina nieodkryta i nieoznaczona jak most bizantyjski porzucony w lesie w stanie reżyserskim.

Kokkino Nero to kraina powrotów. Raz pojedziesz a Twój GPS już zawsze Cię tam zaprowadzi.

Cali Spera!

Ten tekst bierze udział w konkursie „Moje historie (pod)różne”. Jeśli chcesz podzielić się z nami swoją historią i wziąć udział w konkursie, prześlij ją na adres mojahistoria@funclub.pl. Regulamin konkursu.