Funclub w Chinach

Hong Kong

DSC_0098

Hong Kong jest momentami czarujący, momentami wkurzający. Bez najmniejszej wątpliwości jest to miejsce, w którym widać ogromne pieniądze. Wieżowce są wyższe od gór, sklepy droższe niż w Europie, ludzie ze wszystkich zakątków świata. Klimat Hong Kongu jest nie do opisania.

Weszliśmy do pierwszego, na drodze do China Ferry Terminal, centrum handlowego. Zabłądziliśmy już po 30 minutach. To cholerstwo nie chciało pozwolić nam na uwolnienie się od wystaw sklepowych… Na 4 poziomach znajduje się tyle sklepów, że nie wiem czy liczyć je w setkach czy tysiącach. Ceny niestety nie zachęcają… Produkty znane z Europy, droższe o minimum 20-30%. Wydostaliśmy się cudem, bocznym wyjściem na główną ulicę ale tam nadal „handlowy terror”. Louis Vuitton ma tu sklep wielkości naszego supermarketu, a Burberry 3 poziomowy dom towarowy. Nie wiem kogo stać na ich azjatyckie ceny ale sprzedawcy zapewniali nas, że biznes idzie świetnie.
Hong Kong jest miastem biznesu. Ludzie tutaj nie bardzo wieżą w inną wartość, niż pieniądze. Samochody są wspaniałe. Najnowsze modele Porsche, Ferrari. Mercedesy nie robią już chyba tutaj na nikim wrażenia. Jednocześnie dookoła widać wieżowce, które powyżej piętra 2, wyglądają jak slumsy.
Komunikacja miejska jest po prostu wspaniała. Stacje metra co kilka kroków, autobusy na każdej ulicy, stacja kolei po środku centrum handlowego. Życie w Hong Kongu musi być komfortowe.
Jest w tej chwili 00.30, a w wieżowcach prawie wszystkie światła się palą. Ludzie pracują tutaj bardzo długo. Miasto żyje nocą, a turyści mają bardzo bogatą ofertę rozrywkową. Nie skorzystamy z niej już dzisiaj, bo zmęczenie i przeziębienie nam mocno dokucza. Jutro jednak obiecuję, że po powrocie z Zhuhai, zrobimy trochę fotek nocnego życia Hong Kongu.