Funclub w Chinach

Czas na Hangzhou!

pekin

Dzisiaj chyba już przestawiliśmy się na czas chiński. 6 rano na nogach, wyspani i gotowi do akcji. Śniadanie w hotelu było rewelacyjne. Wybór 10 krotnie większy niż w poprzednim hotelu, o jakości nie wspomnę.
Taksówkę na lotnisko zamówiliśmy na 10.00. Nowy kierowca, łatwa trasa… Beiing Capital Airport please:) Po 25 minutach byliśmy już na super nowoczesnym i bardzo ładnym lotnisku w Pekinie. Szczerze mówiąc nie widziałem do tej pory tak dużego i świetnie zorganizowanego portu. Na każdym rogu punkty informacji, służby lotniskowe uśmiechnięte, ubrane w granatowe uniformy. Panie w punktach informacji w eleganckich, kawowych kostiumach, oczywiście w chińskim stylu. Oferta restauracji i sklepów ogromna. Wszystko bardzo ładne. Ludzi masa, dosłownie wszędzie, a pomimo to nie staliśmy w kolejce dłużej niż 2 minuty. Terminal 3 jest zakończeniem ciągu budynków. Loty międzynarodowe lądują na terminalu 1, tam przylecieliśmy z Monachium. Odbiór bagaży jest na terminalu 3, do którego z pozostałych jedzie się specjalnym pociągiem. Nasz samolot do Hangzhou już czeka przy rękawie. Jest 12.35, wsiadamy do samolotu i planowo lądujemy w dawnej stolicy cesarstwa o 15.00.

Samolot Air China okazał się być bardzo wygodny. Jedzenie pierwsza klasa. Makaronik z owocami morza, sałatka warzywna, owoce, napoje. To wszystko na 2-godzinny lot.

Po wyjściu z samolotu w Hangzhou byliśmy w szoku… uderzyła nas wysoka wilgotność i temperatura w okolicach 25 stopni. W jednym momencie wyskoczyliśmy ze sweterków oraz kurtek i pozostaliśmy w krótkim rękawku. Stanęliśmy w kolejce do taksówki i po około 15 minutach wsiedliśmy do Hyundaya, który nas zawiózł do hotelu. Zapachowo taksi podobna do pekińskich. Kierowcy palą w nich papierosy a przy panujących tu temperaturach i firmowych uniformach ze sztucznych materiałów, nasze nosy mocno się przemęczyły:)
Pierwsze co nam się rzuciło w oczy to roślinność. Bardzo tu zielono, masa drzew, przeróżnych odmian. Z lotniska przejechaliśmy około 30 km i wjechaliśmy do kolejnego ogromnego miasta Chin. Ruch na ulicach porównywalny z Pekinem, kierowcy jeżdżą jak szaleni. Nasz europejski styl jazdy zakończyłby się tutaj staniem w miejscu. Wolna amerykanka, kto ma większy samochód ten jedzie:) Kierowca przyspieszał i hamował jak w F1.