Historie podRóżne

Co się działo w Hiszpanii latem? – Rozmówki polsko-hiszpańskie

Dominka Park Guell

Buenos Dias Amigos!
Nazywam się Dominika Żarkowska. Od 8 lat zajmuję się naszymi gośćmi w Hiszpanii. Przez ten czas uzbierało się mnóstwo zabawnych anegdot, na które po każdym sezonie niecierpliwie czeka moja rodzina i znajomi.

Historia pluszowego misia
Pan Wojtek jest naszym klientem od lat. W Hiszpanii widział już prawie wszystko jednak każdego roku wytrwale przyjeżdża, by szkolić swój raczej mało zaawansowany hiszpański. Jako wzorowy uczeń nie rozstaje się ze swym notesem poszukując okazji do nauki w hotelu, sklepie, restauracji i co najważniejsze nigdy nie zraża się niepowodzeniami.
Kiedyś podczas kolacji w hotelu podszedł do kucharza prosić o dokładkę mięsa, a konkretnie wołowiny (ternera):
– Ternura, por favor (Czułość poproszę) – powiedział patrząc na niego z uśmiechem.
Następnie by wyrazić swoje uznanie dla jakości posiłków zawołał w jego stronę „Estupido!” (Głupi!) chcąc naturalnie wykrzyknąć „Estupendo!” (Wspaniały!)

Innym razem zamawiając herbatkę niby niechcący przestawił słowa i zamiast: „Quiero te” (Chcę herbatę), powiedział do kelnerki: „Te queiro” (Kocham Cię).
Na poczcie kupował znaczki (cellos) prosząc o krzesła (sillas), a wracając z plaży opowiadał, że jest na niej dużo mąki gruboziarnistej, dlatego woli basen.
Wszyscy z zaciekawieniem, a niekiedy przerażeniem śledzą jego postępy. Któregoś dnia sam szef hotelu podszedł do Pana Wojtka na kurtuazyjną pogawędkę.
– Jak Pana hiszpański? – zapytał.
Pan Wojtek zamiast „Cada dia mejor” (Z każdym dniem lepiej) radośnie opowiedział „Cada dia mujer” (Codziennie kobieta). Szef hotelu pokiwał głową z szacunkiem i odparł: Bardzo Panu zazdroszczę.

ostatnia historia już za 3 dni:)