Historie podRóżne

Co się działo w Hiszpanii latem? – Pierwsze kroki

Sagrada Dominika

Buenos Dias Amigos!
Nazywam się Dominika Żarkowska. Od 8 lat zajmuję się naszymi gośćmi w Hiszpanii. Przez ten czas uzbierało się mnóstwo zabawnych anegdot, na które po każdym sezonie niecierpliwie czeka moja rodzina i znajomi.

Pierwsze kroki
Swoją ostatnią historię zacznę od początku. Miałam wtedy 20 lat, od miesiąca byłam stażystką w Hiszpanii. Wywieszałam ogłoszenia, podkreślałam ważne rzeczy pisakiem i krok w krok chodziłam za swoją Panią Mentor, turystyczną ikoną, Panią Jolą.
Moje życie układało się bezproblemowo do dnia wycieczki do Barcelony, na którą miałam jechać, by obserwować Panią Jolę w akcji. Na 2 godziny przed wycieczką moja Guru pojawiła się w recepcji zgięta w pół.
– Zatrułam się. Po pilotujesz tę wycieczkę, Mała.
– Pani żartuje? – spojrzałam na bladą Panią Jolę, z której nagle zeszła cała opalenizna, ale gdy zobaczyłam podjeżdżającą pod hotel karetkę, zrozumiałam, że to nie żarty.
Pani Jola odjechała pozostawiając mnie ze skryptem i przeczuciem zbliżającej się katastrofy. To były czasy, gdy na wycieczkach w jednym autokarze spotykały się mieszane grupy językowe. Tego dnia trafiliśmy na towarzystwo Hiszpanów i pilotkę Ritę, po której pewnie mogłabym coś powtórzyć, gdybym uczyła się hiszpańskiego dłużej niż miesiąc.

Nie dało się nie zauważyć różnic pomiędzy stylem pracy obu pilotek. Rita mówiła płynnie i długo, a ja tak, że szkoda mówić. Na fali stresu i niedawno zdanej matury wytrwale dukałam o wszystkim, co wiedziałam, kiedykolwiek usłyszałam i przeczytałam w skrypcie. I tak dojechaliśmy do tajemniczego miejsca, alei ogrodu botanicznego na wzgórzu. Ludzie zaczęli rozglądać się i dopytywać, a ja zastanawiać „Cholera, gdzie my jesteśmy? Skąd tu narosło tyle zielska?!” – To są drzewa, których pień wygląda jak łapa słonia – powiedziała Rita po hiszpańsku, z czego zrozumiałam tylko jedno słowo: słoń.
– Achaaaa – odpowiedzieli Hiszpanie, a ja w duchu przeklęłam Jolkę, siebie i cały ten staż. W skrypcie nie było słowa o żadnych drzewach i słoniach. Rita podała mi mikrofon i już nic nie mogło mnie uratować.
– Yyy… to są drzewa, …yyy których liście …yyy są ulubionym przysmakiem słoni – wydusiłam i szybko zamknęłam oczy, by nie słyszeć krzyków i lecących pomidorów… Zamiast tego usłyszałam jak Polacy powiedzieli „Achaaa”, a siedząca za mną Pani zwróciła się do swojego męża:
– Andrzej, ja nie wiedziałam, że w Hiszpanii żyją słonie.

Drodzy Czytelnicy!Od tego debiutu upłynęło dużo czasu i uzbierało się tyle historii, że z trudem wybrałam 8 do listopadowego cyklu. Próba opisania tych przygód to dla mnie całkiem nowe doświadczenie, dlatego serdecznie dziękuję Wam za czas, uwagę oraz wszystkie miłe komentarze.
Kiedy myślę o swoich wakacjach, wyobrażam sobie Chorwację, więc z dużą przyjemnością oddaję grudniowy głos Agacie, szefowej tego kierunku w Funclubie.
Do zobaczenia lub usłyszenia! Hasta Luego