Historie podRóżne

Co się działo w Hiszpanii latem? – Historia pluszowego misia

Dominika Hiszpania

Buenos Dias Amigos!
Nazywam się Dominika Żarkowska. Od 8 lat zajmuję się naszymi gośćmi w Hiszpanii. Przez ten czas uzbierało się mnóstwo zabawnych anegdot, na które po każdym sezonie niecierpliwie czeka moja rodzina i znajomi.

Historia pluszowego misia

Perspektywa podróży autokarem przez pół Europy może wywołać atak paniki. W dniu wyjazdu większość turystów cierpi na groźną odmianę choroby lokomocyjnej, a każdy bez wyjątku marzy o dwóch wolnych fotelach tylko dla siebie. Gdy 60 pasażerów ma do dyspozycji 60 miejsc, sytuacja może łatwo wymknąć się spod kontroli. W autokarze pełnym ludzi natrafiłam na stojącego w przejściu Pana Leona: – Zostaję na drugi turnus. Nie ma dla mnie miejsca – zakomunikował. – To niemożliwe, musi być miejsce dla Pana, proszę sprawdzić jeszcze raz… Pan Leon powędrował korytarzem, jednak prędko wrócił. – Tak jak mówiłem, wszystko zajęte. Spojrzeliśmy na siebie z kierowcą przerażeni, ale nie wolno zbyt szybko ulegać presji. Wzięłam mikrofon do ręki i grzecznie zapytałam, co stało się z miejscem.

W autokarze zaszemrało i po chwil z pomocą nadeszła Pani Zosia, która zasłaniając usta dyskretnie złożyła donos: – Pani Dominiko, ja chyba wiem, o co chodzi… na jednym z foteli siedzi miś. – Miś? Jaki miś, Pani Zosiu? – Taki pluszowy, duży miś z kokardą. Ponownie wzięłam mikrofon i najuprzejmiej jak potrafię poprosiłam Misia by zwolnił miejsce. – Miś siedzi dalej i w dodatku uśmiechnięty – zameldował Pan Leon. Też bym się chętnie uśmiechnęła, a nawet pośmiała, a tu trzeba zachować powagę. Trzeba podejść do sprawy strategicznie: – Szanowni Państwo, prosimy właściciela o zabranie Misia z fotela. W przeciwnym razie trzeba będzie kupić Misiowi bilet za 400 złotych. Miś w błyskawicznym tempie przemieścił się na półkę nad fotelem, skąd nie wychylił nosa przez całą drogę.

ciąg dalszy już w poniedziałek:)