Historie podRóżne

Co się działo w Chorwacji latem? – Nadbagaż

Agata Chorwacja

Agata Ravlic Zdravo Dragi Prijatelji,
nazywam się Agata Ravlić. Mieszkam w Makarskiej, malowniczej chorwackiej miejscowości turystycznej. Przybyłam tu jedenaście lat temu i nie tylko zakochałam się w tym przepięknym kraju, często zwanym rajem na ziemi, ale i jeden Chorwat skradł moje serce.
Od niepamiętnych czasów związana jestem z biurem Funclub. Pracuję jako rezydent, pilot, przewodnik, ale i instruktor aerobiku, a to niesie ze sobą wiele wspomnień.
Niech miesiąc grudzień upłynie pod znakiem pamiętników z Chorwacji.
Przeżyjmy to jeszcze raz ☺

Nadbagaż
Pani Jadzia już od samego początku wycieczki stała się najpierw ulubienicą kierowców, potem wczasowiczów, ale również i moją. Jak można nie zapałać sympatią do osoby, której w dobie marudzenia i krytykowania podoba się wszystko. -Ojej, jak tu ślicznie! Ojej, jaki ładny autokar! Ojej, jak się cieszę, że tu przyjechałam! Ojej, marzyłam o tej podroży! Jak szybko zleciało! Ojej, jak mi się podoba! – usta turystki pełnej zachwytu się nie zamykały, a uśmiech nie znikał z jej twarzy! Nigdy nie spotkałam tak bardzo pozytywnej osoby! Pani Jadzia stała się stałym gościem moich dyżurów. Czekałam z niecierpliwością na jej wizyty. Trochę wstyd przyznać, ale żądza komplementów płynących od niej była ogromna! Pani Jadzia nie zapomniała o superlatywach w stosunku do mnie, ale przecież każdy lubi słuchać miłych rzeczy na swój temat. Codzienna dawka optymizmu z rzeką pozytywnych komentarzy łączyła się zawsze z jakąś maleńką prośbą: – Pani Agatko, w sumie to mi nie trzeba, ale czy mogłabym dostać dodatkowy ręcznik? – W sumie, to naprawdę mogę się obyć, ale przydałaby mi się suszarka do włosów… – Wprawdzie mam czajnik bezprzewodowy w kwaterze, ale jakiś taki mały. Jeśli byłaby taka możliwość, czy mogłabym dostać większy?

Prośby kochanej pani Jadzi były realizowane od razu. Kobieta tak bardzo podbiła moje serce, że potrzebne, w sumie to według niej niepotrzebne, rzeczy były przeze mnie przynoszone z domu.
W połowie turnusu pani Jadzia wyznała, że ma problemy z ciśnieniem i powinna je kontrolować. Ale niestety nie ma ciśnieniomierza. Jak wtedy ciężko było mi na sercu, że nie posiadam w swojej domowej apteczce ciśnieniomierza. Mimo to pałając ogromna sympatią postanowiłam kupić to urządzenie, tylko żeby pani Jadzia nadal była pełna optymizmu.
Rozpromieniona turystka podziękowała, jak zawsze. Przedostatniego dnia pani Jadzia się nie pojawiła. Trochę mnie to zaniepokoiło, ale tuż przed odjazdem autokaru znowu ujrzałam swoją ulubienicę.
– Pani Agatko, jak było wspaniale, Makarska jest cudowna, tak mi się tu podoba…
Tu się zawahałam, czy przypomnieć jej o rzeczach, które jej pożyczyłam, ale ona była szybsza.
– Pani Agatko, czajnik i suszarkę zostawiłam w kwaterze, a ten ciśnieniomierz włożyłam głęboko do torby i naprawdę nie wiem, gdzie jest. Pani Agatko kochana, ale pani jest taka zdrowiutka, młoda, że pani nie będzie potrzebny!
Często rozmyślam o tym, czy pani Jadzia nie była aby zbyt wymagająca. Co, gdyby potrzebowała pralki? Pewnie nie miałbym serca i tego jej odmówić, ale co transportem?!