Historie podRóżne

Co się działo w Chorwacji latem? – Miłośnik wędrówek górskich

Baśka Voda Chorwacja

Agata Ravlic Zdravo Dragi Prijatelji,
nazywam się Agata Ravlić. Mieszkam w Makarskiej, malowniczej chorwackiej miejscowości turystycznej. Przybyłam tu jedenaście lat temu i nie tylko zakochałam się w tym przepięknym kraju, często zwanym rajem na ziemi, ale i jeden Chorwat skradł moje serce.
Od niepamiętnych czasów związana jestem z biurem Funclub. Pracuję jako rezydent, pilot, przewodnik, ale i instruktor aerobiku, a to niesie ze sobą wiele wspomnień.
Niech miesiąc grudzień upłynie pod znakiem pamiętników z Chorwacji.
Przeżyjmy to jeszcze raz ☺

Miłośnik wędrówek górskich
Powoli zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Chorwaci się również do nich przygotowują, ale, co zaskakujące, i przyroda nie pozostaje w tyle. Na Riwierze Makarskiej śnieg jest bardzo rzadkim zjawiskiem, ale za to góry Biokovo nadrabiają. Teraz okryte są przepięknym, śnieżnym płaszczem ☺ Wspaniały widok!
Te wysokie, skaliste szczyty przypomniały mi historię pana Jarka – miłośnika górskich wędrówek. Podczas jednego z wieczornych dyżurów odwiedził mnie pan Jarek, młody, wysportowany człowiek, który był zainteresowany aktywnym wypoczynkiem w Makarskiej. Nad cała Riwierą Makarską rozciąga się pasmo gór Biokovo z najwyższym szczytem sv. Jure o wysokości 1760 m n.p.m.
– Czy są jakieś szlaki w tych górach? – pytał dociekliwie pan Jarek.
– Tak, oczywiście. Około dwudziestu szlaków. Najczęściej turyści udają się na Vošac, który ma 1460 m n.p.m., wspinaczka trwa około trzech godzin w jedna stronę. Oto mapy gór z zaznaczonym szlakami.
– wydawało mi się niepotrzebnym wspominać o odpowiednim wyposażeniu, o trzymaniu się wyznaczonych tras. Pan Jarek niewątpliwie miał już za sobą duży bagaż doświadczeń związanych z górskimi wędrówkami.
Zadowolony pan Jarek, co najważniejsze, odszedł wyposażony w mapy, broszurki, foldery dotyczące gór Biokovo.

Po dwóch dniach wielbiciel turystyki górskiej znowu pojawił się u mnie, wydawał się lekko wystraszony, mówił ściszonym głosem :
– Pani Agato, jeśli bym się wybrał w góry, sam i gdybym zabłądził…
– tu się lekko zawahał, ale mówił dalej
– i gdyby popsuł mi się telefon komórkowy… I gdybym wolał o pomoc…i gdyby zostało wezwane po mnie pogotowie górskie… I gdyby przyleciał po mnie helikopter…
Tutaj przerwałam mu, bowiem wydawało mi się, że po przejrzeniu map zrezygnował ze swojego planu wspinania się po górach i pragnie, aby ktoś go przekonał, że misja się powiedzie:
– Panie Jarku, to są tylko sytuacje ekstremalne, zdarzają się raz na milion. Ale jeśli Pan ocenia, że to mogłoby być niebezpieczne, proszę nie wchodzić…
Teraz to on mi przerwał:
-Pani Agato… – tu glos mu zadrżał – byłem dwa dni w górach, widziałem kozice, skakały przed moimi oczami, właśnie przyleciałam helikopterem ratownictwa górskiego…
Dodam jeszcze, że następnego dnia telefon komórkowy pana Jarka zadziałał. Zadzwonił do mnie z prośbą o zawiezienie go do szpitala, bo podczas spaceru po półwyspie Osejava złamał nogę w dwóch miejscach. Niefortunnie zsunął się po klifowym wybrzeżu, próbując zrobić zdjęcie.
Jako pierwsza dostąpiłam zaszczytu podpisania się na jego chorwackim gipsie.