Historie podRóżne

Co się działo w Chorwacji latem? – Drzewo figowe

Agata Ravlic Zdravo Dragi Prijatelji,
nazywam się Agata Ravlić. Mieszkam w Makarskiej, malowniczej chorwackiej miejscowości turystycznej. Przybyłam tu jedenaście lat temu i nie tylko zakochałam się w tym przepięknym kraju, często zwanym rajem na ziemi, ale i jeden Chorwat skradł moje serce.
Od niepamiętnych czasów związana jestem z biurem Funclub. Pracuję jako rezydent, pilot, przewodnik, ale i instruktor aerobiku, a to niesie ze sobą wiele wspomnień.
Niech miesiąc grudzień upłynie pod znakiem pamiętników z Chorwacji.
Przeżyjmy to jeszcze raz ☺

Drzewo figowe
Pierwszego dnia po przyjeździe zapraszam naszych Klientów na spotkanie organizacyjne do miejscowego biura. Turyści zaopatrzeni zostają w plik folderów, mapek, ale i szereg informacji praktycznych. Jednym słowem, próbuję w najlepszy sposób powiedzieć co, gdzie i jak. Lato jest okresem, w którym mogę także zaproponować naszym klientom skosztowanie owoców sezonowych.
W lipcu i sierpniu na drzewach królują świeże i soczyste figi. Owoce te bogate są w witaminy, ale również, co przyciąga panie dbające o linię ☺, mają mało kalorii. Można je kupić na lokalnym rynku owocowo-warzywnym, ale, niestety, cena nie należy do najniższych. Kilogram kosztuje około 30 kun, czyli prawie 5 euro.
– A co, jeśli okaże się, że figi wcale nie będą nam smakować ? – tutaj powoli ściszam głos, a nasi turyści wytężają słuch.
– Szanowni Państwo, kiedy będziecie spacerować uliczkami Makarskiej, zauważycie bardzo dużo drzew cytrusowych, oliwnych, ale i figowych… – próbuję mówić jeszcze ciszej, wyraźnie wypowiadając słowa: – … i jeśli taka jedna figa będzie wystawała zza ogrodzenia, to możecie się Państwo spokojnie poczęstować. Tylko proszę nie mówić, że tę cenną poradę usłyszeliście ode mnie.
Niestety, zapomniałam, że tuż obok miejscowego biura przed sąsiadującą willą rosną dwa ogromne drzewa figowe. Nasi turyści okazali się bardziej spostrzegawczy niż ja. Cała grupa wprowadziła moją wskazówkę w życie i poczęstowali się tymi zdrowymi owocami, zabierając ze sobą pełne reklamówki.
Nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy właścicielki drzew figowych, kiedy wróciła z porannej kawy na ulubionym deptaku….

kolejna część już za 3 dni:)